Zaczęło się gdy dzieci były małe. Pokochałam te poranne chwile gdy rano wstałam a cały dom jeszcze spał. Za oknami budzi się miasto, a u mnie cisza. Słyszałam wtedy swoje myśli, miałam czas żeby pogadać sama ze sobą. Uwagę mogłam skupić na jednej rzeczy. Chwile kradzione samej sobie, zamiast spać napawałam się ciszą.
I tak mi zostało do dziś.
Dom jeszcze świątecznie uśpiony, nikt nigdzie nie pędzi. Cisza. Nawet miasto za oknami jeszcze śpi. Cisza.Choinka. Ja, psy, kubek aromatycznej kawy. I ona CISZA.
czwartek, 26 grudnia 2019
wtorek, 24 grudnia 2019
Świątecznie
Z OKAZJI ŚWIĄT I NA KAŻDY NASTĘPNY DZIEŃ NOWEGO ROKU
ŻYCZĘ
SPEŁNIENIA MARZEŃ,
REALIZACJI PLANÓW,
ZDROWIA, SPOKOJU I MIŁOŚCI
sobota, 21 grudnia 2019
(323) Ranking wielce osobisty
Dawno mnie tu nie było. Kolejny raz drogę na swoją wyspę zgubiłam. Jak znalazłam wyspę, to okazało się, że nie mam do niej klucza. A tak naprawdę to zgubiłam kajecik ze wszystkimi hasłami.
Ale za to ostatnio obejrzałam sporo filmów, niektóre pierwszy raz, inne setny. Mam swój ranking filmów z oceną 10/10, a nawet 11/10. I są to filmy mniej lub bardziej stare.
Poniższa kolejność jest absolutnie przypadkowa i dotyczy wyłącznie filmów obejrzanych od września tego roku.
Ale za to ostatnio obejrzałam sporo filmów, niektóre pierwszy raz, inne setny. Mam swój ranking filmów z oceną 10/10, a nawet 11/10. I są to filmy mniej lub bardziej stare.
Poniższa kolejność jest absolutnie przypadkowa i dotyczy wyłącznie filmów obejrzanych od września tego roku.
niedziela, 18 sierpnia 2019
(322) Obejrzałam i mam skojarzenia
Wcześniej była "Rodzina Borgiów", wszystkie sezony. Mój podtytuł - :mieszanka żądzy władzy i religijności. Intrygi od stuleci mają się dobrze. Moim zdaniem, Jeremy Irons jako papież jest rewelacyjny.
Dziś skończyłam oglądać Opowieść podręcznej", opowieść o kobietach zniewolonych, upodlonych i
podporządkowanych władzy mężczyzn. To film przekreślający całkowicie mit
o solidarności jajników. Zresztą kto by w to wierzył w dzisiejszych czasach? Niestety każda seria z tendencją spadkową, albo państwo Gileat chyli się ku upadkowi albo główna bohaterka z upływem czasu widzi świat inaczej.
wszystkie foto z Internetu
Każdy z tych seriali niesie dla mnie skojarzenia z Polską XXI wieku. A w każdym razie z wizjami i zakusami różnych uzdrowicieli narodu, nepotystów i "prawdziwych Polaków".
Moim skromnym zdaniem, wszystkie trzy warte obejrzenia.
piątek, 16 sierpnia 2019
(321) Przeczytałam
Właśnie skończyłam czytać i jestem rozczarowana.
Każda z tych książek ma podtytuł nadany przeze mnie:
Każda z tych książek ma podtytuł nadany przeze mnie:
- Królowa cukru czyli poradnik jak uprawiać trzcinę cukrową z melodramatem w tle. Akcja przewidywalna od początku, w każdym wątku.
- Tatuażysta z Auschwitz czyli miłość w piekle. Tyle tylko, że dla kogoś kto sięga po raz pierwszy po wspomnienia z obozu zagłady, taki obóz śmierci może wydać się li tylko obozem pracy, niekoniecznie musi kojarzyć się z piekłem. Więźniowie sporo mogą, główny bohater ma własny pokój, a krematoria spokojnie dymią w tle.
czwartek, 15 sierpnia 2019
(320) podróże kształcą
Wydawało mi się, że Janusze i Grażyny to tylko w żartach, ale żeby naprawdę?
Zrobiłam foto wczoraj w drodze do pracy, pani też była w drodze do pracy
na nodze, pod skarpetką jest jeszcze łańcuszek, no naprawdę elegancko ;-)
Zrobiłam foto wczoraj w drodze do pracy, pani też była w drodze do pracy
na nodze, pod skarpetką jest jeszcze łańcuszek, no naprawdę elegancko ;-)
niedziela, 11 sierpnia 2019
(319) lekarstwo na chandrę
Sobotni poranek zaczął się bardzo dobrze. Zapowiadał się ładny dzień. Niestety z każdą minutą, no może z częstotliwością co kwadrans narastała niechęć do wszystkiego. Zaczynałam być na nie, było mi źle. Ot tak nie wiadomo o co chodzi. Chandra zaczęła się do mnie przytulać coraz mocnej. Pachnąca kawa z ulubionymi czekoladkami była też chandry przysmakiem. Wiem już z doświadczenia, że dłuższe przebywanie w jej towarzystwie dla mnie potrafi skończyć się źle. Różne są sposoby na pozbieranie się: zakupy (nic w tej chwili nie potrzebuję), ploteczki z przyjaciółkami (nie mam w tej chwili z kim), kieliszek dobrego wina ( nie o dziewiątej rano), fryzjer (nie, bo to zawsze kończy się katastrofą). Sytuacja wydawałoby się bez wyjścia. Na mnie działają dwie rzeczy, przemeblowanie mieszkania, na co pod żadnym pozorem nie chciał wyrazić zgody PanMąż. Bo jest ładnie, bo jest wygodnie. Ugiął się pod naporem moich próśb. Ale okazał się być podstępny, postawił warunek, nie mogę ruszyć jego fotela i telewizora. A to plan niewykonalny.
Skończyło się na na tej drugiej rzeczy, czyli na wielkim sprzątaniu. Sypialnia i kuchnia błyszczą. Część rzeczy spakowana i wyniesiona do piwnicy. Część wyrzucona. Nagle okazało się, że jest jest sporo miejsca w komodach, na półkach. Szafki w kuchni wypucowane, wszystko poukładane, no jak w pudełeczku jakimś. No normalnie jak przed świętami albo przed przysłowiową wizytacją teściowej. Tyle tylko, że ja zazwyczaj do tych "okazji" nie przywiązuję większej wagi.
Wieczorem padłam, nie mogąc ruszyć ręką ani nogą.
Dzisiejszy poranek zaczął się bardzo dobrze. Zapowiada się ładny dzień.
Wczorajsze sprzątanie ciągle jeszcze czuję w kościach. Myślę, zastanawiam się, jak to matka, żona, babcia, kobieta pracująca. Niestety z każdą minutą, no może z częstotliwością co kwadrans
narasta niechęć do wszystkiego. Zaczynam być na nie ....
Siedzę na tarasie z kubkiem pachnącej kawy ...
Do posprzątania mam całą piwnicę ...
O nie, nie, już drugi raz nie zrobię sobie tego, już drugi raz nie zafunduję sobie takiego lekarstwa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








